Bitcoin bańką spekulacyjną?

Bitcoin bańką spekulacyjną?

Korekta na rynku kryptowalut trwa, a na horyzoncie brak jakichkolwiek przesłanek nadchodzącego odbicia. Sytuacja, która trwa praktycznie nieprzerwanie od początku roku moje zmiękczyć nawet najtwardszych hodler’ów (od słowa HOLD- Hold On For Dear Life – Trzymaj się ze wszystkich sił), którzy kierują się zasadą „kupuj i trzymaj”. Stąd zewsząd zarzuty, że Bitcoin jest bańką spekulacyjną.

Wielu z Nas zastanawia się co dalej. Też się nad tym głowię. Kapitalizacja całego rynku wciąż spada, wolumen transakcji jest znikomy, a dobrych wiadomości ze świata nadal brak.

Czy Bitcoin jest bańką spekulacyjną? I czy istnieje ona na wszystkich coinach? Czy to koniec kryptowalut, a ceny kursów nieuchronnie zmierzają ku zeru?

Zastanówmy się najpierw czym jest bańka spekulacyjna.
Jest to samonapędzający proces niezrównoważonego wzrostu cen dóbr na rynku. Często związany jest z dużą aktywnością graczy rynkowych. Bańka pęka, kiedy po okresie szybkich wzrostów następuje gwałtowny spadek cen.

W pewnym momencie dochodzi do sytuacji, w której aktywa te stają się przewartościowane. Inaczej mówiąc, ulegając modzie inwestycyjnej lub FOMO, kupujemy zbyt drogo, a tym samym pompujemy ceny danego dobra. W przypadku kryptowalut mogliśmy to obserwować w grudniu zeszłego roku, kiedy cena BTC urosła w miesiąc około 10 tys. $ osiągając szczyt przy 20 tys. $, a potem gwałtownie spadła i obecnie oscyluje w granicach 7 – 9 tys. $, co skutkuje mieszanymi nastrojami wśród inwestorów.

Oto kilka przykładów baniek spekulacyjnych, które pękły na przestrzeni wieków.

Tulipomania (1634-1637)

Jest znana jako najstarsza bańka giełdowa, w szczytowym momencie cena cebulek tulipanów osiągnęła na rynku holenderskim poziom 4 tys. guldenów. Dla porównania była to kwota za którą można było kupić 8 świń, a najrzadsze z odmian tulipanów osiągały cenę nawet do 10 tys. guldenów.

Najbogatsi Holendrzy w XVII w. zaczęli kolekcjonować rzadkie odmiany tulipanów, a ponieważ rozmnażają się one bardzo wolno, cebulki wystawiano na licytację. Wówczas kwiaty zostały zaatakowane przez wirus, który nadawał im niespotykane dotąd kolory i kształty. Choroba, która niespodziewanie zaatakowała cebulki była jedną z przyczyn początków tulipanowej gorączki. Cena wzrosła nawet o 2000%. Aby móc dokonać zakupu cennego towaru kupcy byli skłonni pozbywać się majątku i zaciągać kredyty.

Rynek cebulek tulipanów załamał się w lutym 1637 roku, kiedy na aukcji nie pojawili się żadni kupcy, sami sprzedający. Ceny zaczęły gwałtownie spadać i doprowadziły do bankructwa wielu inwestorów marzących o wielkich fortunach.

Mania kolejowa (1840-1846)

Polegała na inwestowaniu w przedsiębiorstwa budujących koleje podczas kolejnego etapu rewolucji przemysłowej. W zamian za kapitał obiecywano inwestorom wysokie stopy zwrotu. Rozpoczęła się po otwarciu połączenia kolejowego między Liverpool’em a Manchester’em.

Podczas manii kolejowej każdy mógł stworzyć firmę i zdobyć pozwolenie na budowę kolei. Duży wpływ na wzrost popularności takich inwestycji miały media, które nagłaśniały sytuację, a równocześnie zapewniały nowy dopływ kapitału do firm. Tysiące ludzi inwestowało swoje oszczędności życia, by kupić dużą liczbę akcji firm kolejowych. Pod koniec 1845 roku, kiedy Bank Anglii podniósł stopy procentowe, utrudniając dopływ gotówki do przedsiębiorstw kolejowych, wiele firm nie było w stanie funkcjonować. Ceny akcji zaczęły gwałtownie spadać, co spowodowało szybkie bankructwo niedoszłych potentatów kolejowych i ludzi, którzy powierzyli im swoje środki.

Dot-com’owa (1995-2001)

Bańkę internetową napędzał rozwój technologii, w szczególności szybko rozwijającą się sieć internetową. Na przełomie XX i XXI wieku nastąpiła moda na spółki internetowe, która wiązała się ze wzrostem cen ich akcji na giełdach. Za początek bańki dot-com’owej uznaje się powstanie pierwszej przeglądarki internetowej Netscape. Upowszechnienie dostępu do Internetu dawała szanse na pozyskiwanie kapitału wielu firmom, które chciały być związane z Internetem, choć niejednokrotnie nie miały nawet biznesplanu i pomysłu na funkcjonowanie. Firmy zakładano masowo, a wartość każdej akcji z „.com” w nazwie szybowała natychmiast w górę. Inwestorzy wierząc w świetlaną przyszłość branży internetowej kupowali co popadło.

Bańka osiągnęła swój szczyt w 2000 roku, ponieważ przedsięwzięcia internetowe przestały się opłacać, a zaślepieni wcześniej zyskiem inwestorzy otworzyli oczy. Firmy dot-com’owe upadały jedna po drugiej, a na wielu giełdach zapanowała panika, która zawsze towarzyszy pękniętej bańce spekulacyjnej. Oprócz tego na jaw wyszło wiele skandali związanych z zawyżaniem swoich dochodów i wykazywaniem wirtualnych zysków przez dot-com’y. Niektóre firmy przetrwały kryzys i istnieją do dzisiaj, na przykład eBay, Google. Bańka dot-comów z lat dziewięćdziesiątych należała do największych w historii.

Mania hipoteczna (2007-2009)

Kapitał ze spółek internetowych przeniósł się na rynek nieruchomości. Po obniżeniu stopy procentowej przez rząd USA, Amerykanie mieli szansę na wzięcie taniego kredytu hipotecznego. Ludzie przekonani, że ich posiadłości będą drożeć w nieskończoność, brali kredytu pod zakup nowego domu. Bańka hipoteczna sama się nakręcała. Jednak kiedy banki zaczęły oferować kredyty osobom bez zdolności kredytowej, machina naprawdę zaczęła się rozpędzać, co nie mogło skończyć się dobrze. Banki zaczęły sprzedawać instrumenty pochodne od paczek kredytów. Gdy okazało się, że kredyty w paczkach są niespłacalne wszyscy posiadacze chcieli się ich gwałtownie pozbyć, co spowodowało krach na rynku na całym świecie.

W 2008 roku upadło kilkaset instytucji finansowych (parabanki, fundusze rynku pieniężnego, fundusze hedgingowe), a upadek groził kilku dużym bankom. Co wywołało panikę na rynku finansowym oraz ogólną dezorientację w społeczeństwie. Kryzys, który rozpoczął się tylko na rynku amerykańskim, z czasem przekształcił się z globalny kryzys gospodarki światowej.

Według niektórych (w szczególności znawców rynków tradycyjnych, np. Warrena Buffeta) kolejna bańka istnieje na rynku kryptowalut, gdzie największy udział ma wciąż Bitcoin. Moim zdaniem jest za wcześnie by mówić o bańce. Rynek dot-com’ów w momencie pęknięcia bańki był wart z uzwględnieniem inflacji 9 bilionów $. Rynek kryptowalut w szczytowym momencie był wart około 800 miliardów $. Biorąc pod uwagę wielkość rynku jeszcze z bańką nie mamy do czynienia.

Bitcoin okaże się bańką spekulacyjną? Z drugiej strony czy bańka będzie zła dla branży?
Moim zdaniem pęknięcie przyszłej bańki na kryptowalutach zadziała oczyszczająco na rynek. Słabe projekty odpadną, skończy się możliwość oszukiwania inwestorów na lewych ICO, a z drugiej strony wyłonią się mocne kryptowaluty zdolne do zmiany świata. Myślę, że zostanie ich z 200, nie więcej. Podobnie jak to miało miejsce przy dot-com’ach, z bańki wyłoniły się największe firmy z branży takie jak Facebook czy Amazon.

Close
Menu
Social profiles